Pytanie pewnego dziennikarza.

PIN

Inspiracją do kolejnego wpisu stało się pytanie pewnego dziennikarza:
„…czego mogę się dowiedzieć od podstarzałego sportowca?…”
Pamiętam 18, niekoniecznie cenzuralnych punktów, które miały go (celowo z małej) może nie przekonać, a bardziej dotknąć! Pewnie kiedyś, gdy będę już gotowy przedstawię je szerszemu gronu czytelników :-)… teraz wróćmy do pytania.
Jestem – nie da się niestety ukryć – podstarzałym… ale czy aktualnie sportowcem?… nie będziemy się spierać o definicję 🙂 Gdy akceptujesz fakty łatwiej się z nimi mierzyć!!! 😉
Co mam do zaoferowania?
Oj… musiałem się nieźle nagimnastykować, aby przekonać samego siebie a zaraz po tem innych, że istnieje życie poza wyścigiem, adrenaliną, krawędzią, marzeniami, wiarą, pasją… Słowem, że jest coś więcej niż świat z książek o pozytywnym myśleniu.
Co?
Nawyk. Ale nie ten ceniony przez wszelkiej maści sprzedawców najrozmaitszych przedmiotów i usług, tylko nawyk świadomy. Właśnie po tylu latach w sporcie zrozumiałem na czym polega różnica. Pierwszy jest prosty do ukształtowania i wymaga tylko… tresury, opartej na najniższych instynktach. Tzn na żarciu, kasie, endorfinach itp. Tworzy nieświadome, manipulowalne zwierzę. Jeżeli w tym pozostajemy, prędzej czy później zaczyna nam być z sobą niewygodnie (niby ludzka dusza, a zamknięta w więzieniu zwierzęcych nawyków) i albo znajdujemy zewnętrzne wytłumaczenie na nasz brak poczucia wpływu (rodzice, partner, system… świat) albo, szukając innej drogi dla siebie decydujemy się na bolesną drogę nawyku świadomego… Ten wymaga potrzeby/ gotowości samodoskonalenia niezależnie od bólu, który temu towarzyszy… tworzy niestabilny, ale prawdziwy świat wokół nas, który najpierw nas przeraża, później interesuje, aby wreszcie zachwycić realnym poczuciem wpływu.
Chwila. Świadomość bycia tu i teraz. Bez łatwej ucieczki w trudną przeszłość, którą można łatwo wytłumaczyć wszystkie aktualne niepowodzenia. Bez łatwej ucieczki jeszcze łatwiejszą przyszłość, dającą przy odrobinie wyobraźni nieograniczoną możliwość tworzenia doskonalszego siebie, bez bólu realnej zmiany. Szczegół pozwalający na zanurzenie się w głąb każdej przestrzeni a nie tylko ślizganie po powierzchni. Wymaga odwagi, bo tracisz oddech, a nigdy nie możesz być pewnym, że starczy Ci powietrza na powrót. Zanim znajdziesz sedno, aby przebrnąć przez wierzchnią warstwę musisz ją często zniszczyć. Gdy wracasz, możesz poddać się emocjom, zwykłemu lenistwu i nie naprawić zniszczonej warstwy, tłumacząc, że ze względu na zawartość nie warto.
Doskonałość… a w zasadzie jej potrzeba daleko różna od perfekcji. Czym jest? Według mnie tylko gotowością do odkrywania, która niesie za sobą akceptację pokory codziennych upadków, na którą nie ma wpływu ocena osób trzecich. Perfekcja to tylko potrzeba bycia specjalistą, bycia zauważonym, decydowania o innych w imię tej specjalizacji. Jest naznaczona potrzebą akceptacji, wręcz podziwu innych lub tylko władzy…

Komentarzy (1)

  1. Pablo

    Marzec 19, 2020 at 15:11

    Super. Pozdrowienia Bodo! 🙂

Zostw komentarz

Informujemy, że strona korzysta z plików cookies - zapoznaj się z - polityką prywatności

© Copyright Bogumił_Głuszkowski | Wykonanie- SEMTIM.PL